» Ustrój, władza, partie
     » Literatura
         » Poezja Hiszpańska
         » Historia Literatury
         » Biografie
     » Historia
         » Dla dociekliwych
         » Madryt
         » Błogosławieni i święci
         » Prezentacje
     » Architektura
     » Muzyka
     » Film
     » Malarstwo
     » Zwyczaje i święta
     » Powiedzenia i przysłowia
     » Dane statystyczne
     » Budownictwo
     » Rolnictwo


192.162.146.131 :: Kompendium
viernes, 21 de septiembre, 2018
Mateo, Jonás, Melecio
    Historia

INKWIZYCJA HISZPAŃSKA – Początek królowania terroru

M.T.

 Latem 1391 roku rozszalały tłum zaatakował żydowską dzielnicę w Sewilli. Zbuntowani chrześcijanie zabili 4000 Żydów i spalili ich synagogi. Rok ten dał początek wydarzeniom, które prawie wiek później doprowadziły do powstania organizacji zwanej Trybunałem Inkwizycji. Podwyżka podatków w roku 1391 wzbudziła gniew chrześcijan, który został skierowany przeciwko ludziom zwyczajowo zajmującym się zbieraniem podatków, a więc przeciwko Żydom. Władze królewskie dostały rozkaz przeciwdziałania buntom i działaniom zbrojnym, ale nie zajęły się tym zbyt poważnie.

 

Tego samego lata zaatakowane zostały dzielnice żydowskie w innych miastach, m. in. w Walencji i Kordobie. Od tego czasu Żydzi zaczęli się bać i część z nich opuściła granice Hiszpanii, inni z kolei przyjęli chrzest. Lecz wśród ludu ci nowi chrześcijanie, nawróceni, też nie byli dobrze traktowani. Fanatycy religijni widzieli w zwiększającej się każdorazowo ilości nawróconych zagrożenie dla czystości wiary, a lud zazdrościł im wysokich stanowisk we dworze. Nienawiść rosła zwłaszcza z tego powodu, że wielu Żydów nawróciło się tylko pozornie; nie chrzcili swych dzieci, świętowali w sabat. Bodło to szczególnie franciszkanów i dominikanów, którzy uważali, że konwertyci byli regeneratami i zdrajcami, którzy nawrócili się jedynie po to by móc zajmować wyższe stanowiska w społeczeństwie, że sprzedali swe dusze.

Pomysł założenia Inkwizycji również wyszedł od dominikanina. Kiedy w roku 1477 Królowie Katoliccy przebywali w Sewilli, poprosił ich o audiencję przeor dominikanów, Alonso de Hojada, podając jako powód konieczność zaprowadzenia spokoju i przestrzegania prawa w tym mieście skłóconym i niespokojnym. Przedstawił parze królewskiej sytuację, skarżąc się, że wśród konwertytów wielu tylko pozornie się nawracało. a potem uprawiali swą dawną religię, co więcej, namawiając do niej chrześcijan, i zdołał przekonać parę królewską, że koniecznym było powzięcie jakichś środków przeciwko tej konspiracji. Następnego roku Papież Sykstus IV udzielił zgody na powstanie Trybunału Świętej Inkwizycji. Początkowo Ferdynand i Izabela nie byli zbyt przychylnie nastawieni do idei tej organizacji, zapewne z powodu faktu, że w ich otoczeniu, we dworze, również było wielu nawróconych. Dlatego też nakazali arcybiskupowi Sewilli, kardynałowi Mendozie, zorganizować kształcenie w wierze dla konwertytów. W październiku 1480 roku jednak inkwizytorzy rozpoczęli w końcu swą działalność, skazując bez litości na stos wszystkich podejrzanych o brak szczerości w swej wierze, a wszystkich tych, którzy nie zachowywali praktyk, jakie nakazywała religia, spotykały srogie kary cielesne. Do 1488 w samej Sewilli dokonano 700 egzekucji i 5000 kar cielesnych i zaborów majątków. Fanatyczne doniesienia i nieubłagane wyroki Inkwizycji sprawiły, że wiele osób uciekało z kraju.

WIELKI INKWIZYTOR

Na jesieni roku 1483, za przyzwoleniem papieża, król Hiszpanii mianował Wielkim Inkwizytorem Tomasza de Torquemada (1420-1498), dominikanina i dawnego spowiednika królowej Izabeli, który został najsławniejszą postacią i symbolem hiszpańskiej inkwizycji. Pod jego kierownictwem Trybunał Inkwizycji stal się autonomiczną jednostką władzy. Była to jedyna instytucja, która sprawowała władzę sądowniczą w obu królestwach: Kastylli i Aragonii, a tym samym była jakby Sądem Najwyższym. Sam Torquemada stal się przewodnikiem i prawodawcą całej Inkwizycji, jego instrukcje zaś prawem panującym w całym kraju. Biorąc pod uwagę tę niesamowitą władzę, jaka spoczywała w rękach Wielkiego Inkwizytora, wydaje się dziwną zgoda królewska na istnienie tej instytucji. Ale też sądzić należy, że nawet potęga monarchy nie mogła zatrzymać tego mechanizmu, gdy raz zaczął działać, tak wielka była jego siła. Poza tym dla Królów Katolickich Inkwizycja była przede wszystkim, i to jest najważniejsze, narzędziem dla osiągnięcia zjednoczenia kraju. A nic tak nie jednoczy, jak wspólna religia. Dzięki działalności Trybunału w kraju panował spokój, wprawdzie podszyty przerażeniem, ale jednak spokój. Dodatkowo, co nie było nie bez znaczenia dla państwa, Inkwizycja przynosiła wielkie dochody, wszelkie bowiem dobra konfiskowane skazanym przekazywane były Koronie (1). Ponadto, wydaje się, że działalność tej organizacji była społecznie akceptowana. Dla ludu tak zwane Autos de Fe, czyli publiczne wyznania wiary skazańców, które miały zapewnić im wstęp do nieba, stanowiły przedstawienie, rozrywkę, mimo, ze było to widowisko w istocie swej okrutne. Auto de Fe było prawdziwym wydarzeniem, o znakomitej oprawie teatralnej. Ogłaszało je bicie dzwonów katedry i wszystkich pobliskich kościołów. Pierwszym, co przyciągało wzrok, był ogromny krzyż zakryty czarną płachtą materiału, górujący nad podestem z figurą Chrystusa niesionym na ramionach przez dominikanów z królewskiego klasztoru. Za nim podążali zakonnicy w hełmach i z halabardami bądź zakapturzeni mnisi. Wszyscy uczestnicy pochodu szli w sztywno ustalonym porządku, według hierarchii i funkcji, które sprawowali. Pochód otwierała grupa pątników. Było ich przeważnie około setki, ubrani byli w pokutne wełniane tuniki w żółtym kolorze (2). Po obu stronach pochodu zbierał się ciekawski tłum. W wyznaczonym miejscu, przed trybunami, na samym środku ustawiano skazańców, zamkniętych w klatkach i na widoku wszystkich, tak by nikt nie stracił żadnej z ich możliwych reakcji: zawstydzenia, krzyku bólu bądź przejawów wyrzutów sumienia. Wtedy główny kapelan rozpoczynał ceremonię, wygłaszając długie, pełne wykrzyknień i ozdobników, kazanie mówiące o obowiązkach jakie spoczywają na każdym chrześcijaninie, obowiązkach ścigania i tępienia herezji i apostazji, tępienia tych najcięższych grzechów ze wszystkich sił. Potem rozpoczynał czytanie odpowiednich sentencji inny ksiądz, potem kolejny. Przygotowywano w ten sposób grunt pod właściwy sąd ludzi o tak plugawym życiu i niecnych postępkach, ludzi podejrzanych o występowanie przeciwko naukom świętej matki Kościoła. Kazania te trwały długo, reakcje tłumu były czasem bardzo gwałtowne. Niekiedy jedynie dzięki straży wojskowej skazani unikali ukamieniowania przez tłum rozochocony słowami prowadzących przedstawienie. Wszyscy skazani byli uśmiercani, jedni przez spalenie, inni przez powieszenie (3).

Aby rozpocząć proces inkwizycyjny, wystarczał zwykły donos na daną osobę lub podejrzenie o herezję wyrażone przez osoby wpływowe. Imię podejrzanego utrzymywane było zawsze w tajemnicy i nie miał on praktycznie żadnych szans ucieczki ani obrony, jeśli raz zwątpiono w jego niewinność. Oskarżający nie miał bowiem obowiązku przedstawienia żadnych dowodów obciążających oskarżonego, to ten ostatni musiał wykazać swą niewinność, co było praktycznie niemożliwe. Oskarżeni bardzo często byli ludźmi prostymi, niewykształconymi, i mimo, że mieli prawo do obrońcy wyznaczonego przez Trybunał, ten mógł im pomóc tylko w przypadku, gdy dysponował świadkami, którzy mogli udowodnić nieprawdziwość oskarżenia swymi zeznaniami. A nawet gdy byli tacy świadkowie, to Trybunał decydował czy świadkowie mówią prawdę. W praktyce skazać można było każdego. Zatrzymanemu konfiskowano wszystkie jego dobra, co uzasadniano pokryciem kosztów jego uwięzienia i procesu. Zaczynało się wtedy dla oskarżonego piekło przesłuchań i dochodzenia. W tym czasie nie mógł się on widywać z rodziną ani nikim innym, pisać ani otrzymywać listów, nie wiedział też najczęściej, o co i dlaczego był oskarżony ani jak postępuje jego proces.

Głównym celem Trybunału Wiary było doprowadzić oskarżonego do spowiedzi i do przyznania się do popełnionych błędów, co jednocześnie stanowiło ostateczne i najbardziej przekonujące udowodnienie jego winy. Żeby to osiągnąć, stosowano bardzo silną presję psychiczną za pomocą ciągłego wypytywania i tortur. W czasie głównego przesłuchania inkwizytorzy byli mili i przyjacielscy, gdyż musieli skłonić oskarżonego do wyspowiadania się. Stosowano wiele bardzo prostych sztuczek, które zostały już opisane w XVI wieku przez Nicolau Eymerica w jego Directorium inquisitorum. Inkwizytor ani przez chwilę nie zachowywał się tak jakby oskarżenie było nieprawdziwe, nie pytał czy skarżony popełnił zarzuconą zbrodnię, wypytywał jedynie o okoliczności jej popełnienia. Jeśli oskarżony ciągle zaprzeczał popełnienia zarzuconego mu czynu, zaczynano stosować tortury. Według ściśle określonych wytycznych przeplatano wypytywanie z torturami. Zadawane pytania nie mogły być tak sformułowane by można było na nie odpowiedzieć tylko tak lub nie, Inkwizytorzy byli bowiem świadomi, że torturowani przyznaliby się do winy tylko po to, by oszczędzić sobie cierpień. Oskarżony musiał opisać dokładnie swą zbrodnię. Zadaniem Inkwizytora było sprawienie, by oskarżony wyznał swą zbrodnię ze szczegółami, motywując, czemu się jej dopuścił. Rodzaje tortur były niezbyt bogate. Ich liczbę ograniczały wytyczne Kościoła, który wskazywał, że oskarżeni podczas tortur nie mogą krwawić, a na ich ciele nie mogą pozostać ślady torturowania. Najczęściej stosowanym narzędziem tortur była garota (4), na której zwieszano delikwenta za związane ręce przywiązane do belki. Jeśli oskarżony nie przyznawał się, wzmacniano ból poprzez przywiązanie mu do nóg ciężaru, bądź nagłe szarpanie belki tak, że podrywano jego ciało w górę a potem pozwalano mu opaść gwałtownie w dół. Inną torturą nie pozostawiającą śladów była tzw. tortura wody. Przywiązywano wtedy oskarżonego do belki, w ten sposób, że jego głowa znajdowała się niżej niż reszta jego ciała. Otwierano mu siłą usta i umieszczano w nich kawałek materiału, który służył za filtr. Spadała na niego kroplami woda, tak że osoba poddana tej torturze bardzo powoli się dusiła. Gdy torturowanemu brakowało powietrza, wyjmowano na chwilę materiał, by spytać, czy przyznaje się do winy. Jeśli nie, znowu wpychano mu do ust szmatę. Bez względu na to, czy oskarżony się przyznawał, czy nie, wydawano wyrok, który zawsze był ten sam. Śmiertelny (5). Ogłaszano go uroczyście podczas Auto de Fe.

PRZYPISY

1. Konfiskowane majątki służyły także finansowaniu samej Inkwizycji – gdy te majątki przejęło państwo, instytucja zaczęła upadać. (przyp. red.)
2. Autorka ma zapewne na myśli pokutników ubranych w specjalne, upokarzające stroje o nazwie sambenitos. (przyp. red.)
3. Chodzi konkretnie o skazanych na śmierć; w autos de fe brali także udział skazani na lżejsze kary. (przyp.red.)
4. Chodzi o tzw. torturę bloku; nie należy mylić jej z garotą, która była karą śmierci przez uduszenie. (przyp. red.)
5. Wyroki śmierci wydawano raczej w przypadku skazanych, którzy nie okazywali skruchy. W historii Inkwizycji hiszpańskiej nie brak momentów szczególnego okrucieństwa, ale nie wszystkich bynajmniej skazywano na śmierć. (przyp. red.)

   

Czytano 15199 razy Opublikował: Admin Data utworzenia: 10 Październik 2005 Data aktualizaji 19 Wrzesień 2018
Ilość odwiedzin strony: 54317629 od 2005-11-01
Obecnie na stronie jest: 15 użytkowników
2000- © Hiszpania-online.com - Wszelkie prawa zastrzeżone