» Ustrój, władza, partie
     » Literatura
         » Poezja Hiszpańska
         » Historia Literatury
         » Biografie
     » Historia
         » Dla dociekliwych
         » Madryt
         » Błogosławieni i święci
         » Prezentacje
     » Architektura
     » Muzyka
     » Film
     » Malarstwo
     » Zwyczaje i święta
     » Powiedzenia i przysłowia
     » Dane statystyczne
     » Budownictwo
     » Rolnictwo


192.162.146.131 :: Kompendium
viernes, 21 de septiembre, 2018
Mateo, Jonás, Melecio
    Historia

POCIĄG RUSZYŁ DALEJ, LECZ NA STACJI ZAMĘT
Hiszpania na zakręcie dziejowym

Zuzanna Jakubowska, 2004 r.

 Do tej pory zastraszaniem społeczeństwa Hiszpanii skutecznie zajmowała się ETA. I nie nazywajmy jej asekuracyjnie "baskijską organizacją separatystyczną", tylko – zapominając na chwilę o poprawności politycznej – określeniem właściwszym: bandą terrorystów. Gdy rozlegały się wybuchy, strzały, gdy szantaż mieszał się z krwią i strachem, wiadomo było, kto jest winien. W ostatni czwartek, kiedy w porannych godzinach szczytu na trzech madryckich stacjach eksplodowały bomby, wszyscy bez wahania określili bestialski zamach jako nueva canallada de ETA – nowe łajdactwo baskijskich terrorystów. Bardzo szybko jednak znalazły się poszlaki wskazujące, że tym razem to nie ETA wysadziła w powietrze spokój Hiszpanów.

 Nacjonaliści baskijscy odżegnali się od zamachów; gdyby zależało im na demonstracji siły na trzy doby przed wyborami (ETA lubiła rozmaite akcje pokazowe), nie umywaliby teraz rąk. Ponad to znaleziono kasetę zawierającą wersety z Koranu, użyte w zamachach zapalniki też wskazywały na islamistów, w związku z madrycką masakrą aresztowano w Hiszpanii trzech Marokańczyków i dwóch Hiszpanów pochodzenia hinduskiego, potem sama al Kaida przyznała się do podłożenia bomb... Pomimo tego rząd premiera Aznara twardo utrzymywał, że trop baskijski jest najbardziej wiarygodny, choć w świetle dowodów trudno wykluczać inne możliwości (nawet takie, jak współpraca obu band). W samej Hiszpanii i na arenie międzynarodowej zaczęły się dyskusje i spekulacje, które podsumować można bardzo krótko: gdyby zamachu faktycznie dokonała ETA, zrozpaczone, rozwścieczone społeczeństwo stanie murem za premierem Aznarem i jego Partią Ludową, zjednoczy się jeszcze bardziej przeciw rodzimemu terroryzmowi, a niedzielne wybory przebiegną bez zakłóceń. Gdyby jednak okazało się, że za czwartkowymi eksplozjami stoi al Kaida, Hiszpanie przypomną Aznarowi, że wplątał ich w niechcianą wojnę z Irakiem, i każą mu zapłacić słony rachunek.

Tak też się stało. W obliczu mnożących się dowodów wskazujących na terrorystów islamskich, Hiszpanie poczuli się oszukani, zmanipulowani przez rząd Aznara. Na fali rozgrzanych do czerwoności emocji, na fali jedenastomilionowych demonstracji w całej Hiszpanii, na fali żalu, łez i bólu, poszli w niedzielę do urn i masowo zagłosowali na socjalistów z PSOE, obdarzając ich największym zaufaniem w historii hiszpańskiej demokracji postfrankistowskiej.

PSOE tak naprawdę nie była teraz przygotowana na zwycięstwo. Rządziła w Hiszpanii w latach 1982-96 i choć za jej czasów kraj wszedł w struktury Unii Europejskiej, socjaliści mają na swoim koncie również czarne karty – poważne afery gospodarcze, terroryzm państwowy w postaci organizacji GAL, która (pod egidą rządu) starała się zwalczać ETA jej własnymi metodami (!) i niestety często "myliła się" w doborze celów... Po zwycięstwie Partii Ludowej Aznara w roku 1996, PSOE była ugrupowaniem podzielonym, targanym wewnętrznymi sporami; jej obecny przywódca, Zapatero, to na arenie "wielkiej polityki" postać nowa. Teraz mówi rzeczy, które Hiszpanie chcieliby usłyszeć: Wycofamy wojska z Iraku. Nie będziemy dłużej blokowali uchwalenia Konstytucji Europejskiej. Zbliżymy się do Francji i Niemiec. I dialog, dialog ze wszystkimi... Ostrożne ogólniki i kilka mocnych punktów. Te mocne punkty niepokoją Europę, Stany Zjednoczone, martwią także nas, Polaków. Jeśli Hiszpania faktycznie wycofa wojska z Iraku – a Zapatero obiecuje, że zdania nie zmieni – zostaniemy praktycznie sami, i w Iraku, i pomiędzy państwami sprzeciwiających się polityce USA. Polski rząd apeluje, by Hiszpanie zaczekali z wyjazdem do czasu, kiedy w Iraku będzie bezpieczniej, kiedy Irakijczycy będą w stanie wziąć na siebie odpowiedzialność za własne państwo. Włochy nalegają, by Hiszpania nie sprzeniewierzała się duchowi NATO. Stany Zjednoczone oględnie liczą na "dalszą współpracę w walce z terrorystami", a jednocześnie wyrażają opinię, że tak stanowcze decyzje Hiszpanii świadczą o tym, iż al Kaida osiągnęła swój cel i poczuje się teraz mocniejsza, co może znaleźć wyraz w nowych atakach. Drugą kwestią jest polityka wobec Unii Europejskiej. Zapatero zapewnia, że jego ekipa będzie rządem "proeuropejskim", że powróci do dobrego porozumienia z krajami Unii; jest też zwolennikiem jak najszybszego uchwalenia konstytucji. Czy odejdzie od traktatu z Nicei? Przecież to się Hiszpanii nie opłaci. Będzie trzeba szukać kompromisów. Niemniej jednak Polska znów czuje się zostawiona na placu boju. Mnożą się pytania, wątpliwości, komplikacje – a Hiszpanie nadal opłakują bliskich, którzy zginęli w czwartkowej tragedii. Najgorzej będzie, gdy minie pierwszy szok...
 Tekst ukazał się dnia 17.03.2004 w "Życiu" (dział "Opinie Życia"), pod tytułem "Hiszpania na zakręcie dziejowym".
   

Czytano 15165 razy Opublikował: Admin Data utworzenia: 9 Październik 2005 Data aktualizaji 20 Wrzesień 2018
Ilość odwiedzin strony: 54317469 od 2005-11-01
Obecnie na stronie jest: 13 użytkowników
2000- © Hiszpania-online.com - Wszelkie prawa zastrzeżone