» Ustrój, władza, partie
     » Literatura
         » Poezja Hiszpańska
         » Historia Literatury
         » Biografie
     » Historia
         » Dla dociekliwych
         » Madryt
         » Błogosławieni i święci
         » Prezentacje
     » Architektura
     » Muzyka
     » Film
     » Malarstwo
     » Zwyczaje i święta
     » Powiedzenia i przysłowia
     » Dane statystyczne
     » Budownictwo
     » Rolnictwo


192.162.146.131 :: Kompendium
martes, 13 de noviembre, 2018
Diego de Alcalá, Estanislao de Kostka, Leandro, Nicolás I
    Historia

POCIĄG RUSZYŁ DALEJ, LECZ NA STACJI ZAMĘT
Hiszpania na zakręcie dziejowym

Zuzanna Jakubowska, 2004 r.

 Do tej pory zastraszaniem społeczeństwa Hiszpanii skutecznie zajmowała się ETA. I nie nazywajmy jej asekuracyjnie "baskijską organizacją separatystyczną", tylko – zapominając na chwilę o poprawności politycznej – określeniem właściwszym: bandą terrorystów. Gdy rozlegały się wybuchy, strzały, gdy szantaż mieszał się z krwią i strachem, wiadomo było, kto jest winien. W ostatni czwartek, kiedy w porannych godzinach szczytu na trzech madryckich stacjach eksplodowały bomby, wszyscy bez wahania określili bestialski zamach jako nueva canallada de ETA – nowe łajdactwo baskijskich terrorystów. Bardzo szybko jednak znalazły się poszlaki wskazujące, że tym razem to nie ETA wysadziła w powietrze spokój Hiszpanów.

 Nacjonaliści baskijscy odżegnali się od zamachów; gdyby zależało im na demonstracji siły na trzy doby przed wyborami (ETA lubiła rozmaite akcje pokazowe), nie umywaliby teraz rąk. Ponad to znaleziono kasetę zawierającą wersety z Koranu, użyte w zamachach zapalniki też wskazywały na islamistów, w związku z madrycką masakrą aresztowano w Hiszpanii trzech Marokańczyków i dwóch Hiszpanów pochodzenia hinduskiego, potem sama al Kaida przyznała się do podłożenia bomb... Pomimo tego rząd premiera Aznara twardo utrzymywał, że trop baskijski jest najbardziej wiarygodny, choć w świetle dowodów trudno wykluczać inne możliwości (nawet takie, jak współpraca obu band). W samej Hiszpanii i na arenie międzynarodowej zaczęły się dyskusje i spekulacje, które podsumować można bardzo krótko: gdyby zamachu faktycznie dokonała ETA, zrozpaczone, rozwścieczone społeczeństwo stanie murem za premierem Aznarem i jego Partią Ludową, zjednoczy się jeszcze bardziej przeciw rodzimemu terroryzmowi, a niedzielne wybory przebiegną bez zakłóceń. Gdyby jednak okazało się, że za czwartkowymi eksplozjami stoi al Kaida, Hiszpanie przypomną Aznarowi, że wplątał ich w niechcianą wojnę z Irakiem, i każą mu zapłacić słony rachunek.

Tak też się stało. W obliczu mnożących się dowodów wskazujących na terrorystów islamskich, Hiszpanie poczuli się oszukani, zmanipulowani przez rząd Aznara. Na fali rozgrzanych do czerwoności emocji, na fali jedenastomilionowych demonstracji w całej Hiszpanii, na fali żalu, łez i bólu, poszli w niedzielę do urn i masowo zagłosowali na socjalistów z PSOE, obdarzając ich największym zaufaniem w historii hiszpańskiej demokracji postfrankistowskiej.

PSOE tak naprawdę nie była teraz przygotowana na zwycięstwo. Rządziła w Hiszpanii w latach 1982-96 i choć za jej czasów kraj wszedł w struktury Unii Europejskiej, socjaliści mają na swoim koncie również czarne karty – poważne afery gospodarcze, terroryzm państwowy w postaci organizacji GAL, która (pod egidą rządu) starała się zwalczać ETA jej własnymi metodami (!) i niestety często "myliła się" w doborze celów... Po zwycięstwie Partii Ludowej Aznara w roku 1996, PSOE była ugrupowaniem podzielonym, targanym wewnętrznymi sporami; jej obecny przywódca, Zapatero, to na arenie "wielkiej polityki" postać nowa. Teraz mówi rzeczy, które Hiszpanie chcieliby usłyszeć: Wycofamy wojska z Iraku. Nie będziemy dłużej blokowali uchwalenia Konstytucji Europejskiej. Zbliżymy się do Francji i Niemiec. I dialog, dialog ze wszystkimi... Ostrożne ogólniki i kilka mocnych punktów. Te mocne punkty niepokoją Europę, Stany Zjednoczone, martwią także nas, Polaków. Jeśli Hiszpania faktycznie wycofa wojska z Iraku – a Zapatero obiecuje, że zdania nie zmieni – zostaniemy praktycznie sami, i w Iraku, i pomiędzy państwami sprzeciwiających się polityce USA. Polski rząd apeluje, by Hiszpanie zaczekali z wyjazdem do czasu, kiedy w Iraku będzie bezpieczniej, kiedy Irakijczycy będą w stanie wziąć na siebie odpowiedzialność za własne państwo. Włochy nalegają, by Hiszpania nie sprzeniewierzała się duchowi NATO. Stany Zjednoczone oględnie liczą na "dalszą współpracę w walce z terrorystami", a jednocześnie wyrażają opinię, że tak stanowcze decyzje Hiszpanii świadczą o tym, iż al Kaida osiągnęła swój cel i poczuje się teraz mocniejsza, co może znaleźć wyraz w nowych atakach. Drugą kwestią jest polityka wobec Unii Europejskiej. Zapatero zapewnia, że jego ekipa będzie rządem "proeuropejskim", że powróci do dobrego porozumienia z krajami Unii; jest też zwolennikiem jak najszybszego uchwalenia konstytucji. Czy odejdzie od traktatu z Nicei? Przecież to się Hiszpanii nie opłaci. Będzie trzeba szukać kompromisów. Niemniej jednak Polska znów czuje się zostawiona na placu boju. Mnożą się pytania, wątpliwości, komplikacje – a Hiszpanie nadal opłakują bliskich, którzy zginęli w czwartkowej tragedii. Najgorzej będzie, gdy minie pierwszy szok...
 Tekst ukazał się dnia 17.03.2004 w "Życiu" (dział "Opinie Życia"), pod tytułem "Hiszpania na zakręcie dziejowym".
   

Czytano 15205 razy Opublikował: Admin Data utworzenia: 9 Październik 2005 Data aktualizaji 8 Listopad 2018
Ilość odwiedzin strony: 54638359 od 2005-11-01
Obecnie na stronie jest: 10 użytkowników
2000- © Hiszpania-online.com - Wszelkie prawa zastrzeżone