Katalog stron FORUM - e-Kartki - wyślij! Download

     » Katalog stron


192.162.146.131 :: Strona główna
jueves, 14 de noviembre, 2019
Clemente, Serapión, Veneranda
    Reportaże

Kartagina

Urszula Szymańska

Piękny, słoneczny poranek, a ja wysiadam z autobusu w Kartaginie, powietrze jeszcze jest rześkie i chłodne, ale wiem, że zaczyna się lipcowy upalny dzień. Kartagina istnieje już ponad dwa i pół tysiąca lat, długo czekała, żebym w końcu przyjechała ją zobaczyć…


Siadam w parku i wyciągam mapę, czeka mnie długie zwiedzanie i muszę zaplanować trasę. A może lepiej bez planu? Idę zobaczyć Stare Miasto - wąskie uliczki, kamienice z małymi balkonami i uśmiechnięte twarze. Za każdym razem gdy wyciągam przewodnik albo mapę słyszę „hola guapa, te has perdido?”, wcale się nie zgubiłam, po prostu nie chcę niczego przegapić...

Zaczynam od punickiego muru - bardzo miła pani przewodnik musi pobudzić wyobraźnię zwiedzających: z muru nie zachowało się wiele, ale kiedy słucham jej opowieści wyrasta przed moimi oczami potężna budowla, która na pewno dawała mieszkańcom Kartaginy poczucie bezpieczeństwa.

Wybieram się do portu, żeby usiąść chwilę na ławce i zjeść parę ciasteczek. Przysiadam się do starszego pana, który karmi gołębie. Obrzuca mnie ciekawskim, ale miłym spojrzeniem i zaczynamy standardowy dialog: „Turystka? Tak, turystka. A skąd? A z Polski. To daleeeko...” Ale jednak dowiem się czegoś ciekawego bo starszy pan kontynuuje: „A ja się tutaj urodziłem, i mój ojciec i dziadek. Ojciec uratował króla, na statku go wywiózł w nocy. A sam dwa razy sprzed plutonu się uratował i 90 lat dożył i sześciu synów miał. Takie to były czasy.” Faktycznie, działo się tu trochę... 

Idę dalej główną ulicą, jakiś chłopiec wręcza mi ulotkę z restauracji, mówi: „przyjdź koniecznie, pyszne jedzenie” puszcza do mnie oczko i znika w tłumie. Zobaczymy, jak zgłodnieję. Na razie chciałabym zobaczyć Amfiteatr. Kluczę po różnych uliczkach, tym razem naprawdę nie wiem którędy iść, ale jakiś życzliwy dżentelmen mówi „échate por esa calle...” no to się wrzucam i znajduję. Szkoda tylko, że jest akurat restaurowany, ale z tego co widać, będzie bardzo łady jak skończą się prace. 

Jeszcze świątynia cezara Augusta y Casa de la Fortuna gdzie ciężko się skupić na zabytkach bo jest bardzo zimno, przypadkiem mam ze sobą bluzkę z długim rękawem, która zaraz zakładam, ale czuję się trochę głupio, bo inni turyści spoglądają na mnie zazdrośnie... 

A teraz przydałoby się coś zjeść, niestety restauracja z ulotki jest gdzieś na drugim końcu miasta, więc decyduję się na wielką kanapkę z jamón serrano. Pyszna.

Mój ostatni przystanek to Castillo de la Concepción, miałam zamiar wjechać na górę imponującą windą (jest gorąco i jestem już trochę zmęczona), ale niestety jest zepsuta i robotnicy właśnie ją spawają. Zaczekałabym, ale nie zaryzykuje pierwszej przejażdżki świeżo naprawioną windą. Zaczynam się więc wspinać, przede mną idzie para angielskich turystów, chyba mają lepsze tempo, ale udaje mi się ich dogonić i poprosić, żeby zrobili mi zdjęcie. Ostatecznie ta droga na górę jest dużo ładniejsza, wspinam się przez śliczne ogrody z altankami i palmami, a do tego wszędzie spacerują sobie pawie. Z góry roztacza się piękny widok, teraz dopiero można się przekonać, że miasto jest położone na pięciu wzgórzach. Spoglądam sobie na miasto, z którym zaraz muszę się pożegnać, bo czas wracać do pracy...

Teraz już tylko spacerek z powrotem na dworzec, spotykam jeszcze zdezorientowanego włoskiego turystę, który tak jak ja wraca do Murcji, więc przynajmniej mam z kim porozmawiać w drodze do domu i łatwiej opuścić to piękne miasto...

Chcesz napisać reportaż, wspomniania z podróży, artykuł o Hiszpanii? NAPISZ do nas!


   

Czytano 19997 razy Opublikował: Admin Data utworzenia: 8 Styczeń 2006 Data aktualizaji 12 Listopad 2019
Ilość odwiedzin strony: 55576237 od 2005-11-01
Obecnie na stronie jest: 1 użytkowników
2000- © Hiszpania-online.com - Wszelkie prawa zastrzeżone